
Robert Adamczewski
Nauczyciel nie może być wyłącznie kimś, kto przekazuje suchą wiedzę, nie widząc w uczniu człowieka. To swoista dewiza zwykłego-niezwykłego człowieka, osoby uwielbianej przez młodych ludzi, wspaniałego lektora, pełnego taktu, ale i poczucia humoru. Robert Adamczewski jest nauczycielem języka angielskiego w Samorządowym Liceum Ogólnokształcącym im. Romualda Traugutta w Zgierzu i uczy już 25 lat. Uczy tak, że młodzi ludzie gotowi są pójść za nim w ogień.
Autorytet budowany na rozmowie
Jego projekt „10 000 kroków z Trauguttem” był częścią zgierskiej kampanii przeciwko hejtowi, jest jednym z najczęściej zgłaszanych przez młodzież nauczycieli do plebiscytów.
Od ćwierć wieku udowadnia, że lekcje angielskiego to coś więcej niż gramatyka i słówka. Jak zyskać tak ogromny szacunek i autorytet wśród młodych ludzi w dzisiejszych czasach? – Zwyczajnie cieszę się ich sukcesami, bo to na pewno ułatwia dzieciakom złapanie kontaktu. Jest też rozmowa, która jest kluczem w każdej relacji międzyludzkiej – podkreśla.
Pełen taktu, humoru i empatii – tak określają go współpracownicy. A uczniowie? Ich aktywność poza lekcjami oraz włączanie się w kolejne projekty – obecnie „10 000 kroków z Trauguttem”, a wcześniej „Biegaj z Trauguttem” czy akcja „Szybcy i zgierscy” – pokazują najlepiej, jak silna więź łączy ich z nauczycielem. Mimo, że mieszka w Łodzi, to właśnie w Zgierzu przede wszystkim kumuluje się cała jego społeczna i edukacyjna działalność. W liceum, którego kiedyś sam był uczniem, a teraz uczy innych.
Szczerość i szacunek
Pan Robert pracuje w szkole ponadpodstawowej. To właśnie tutaj najczęściej spotykamy się z trudnymi sytuacjami, w których młodzi ludzie nie radzą sobie z doświadczeniami hejtu czy przemocy. Nastolatkowie to wymagający partnerzy do dyskusji – bezbłędnie wyczują w dorosłym każdy fałsz i próbę manipulacji. Jak sobie z tym radzi?
–Trzeba pamiętać o wzajemnym szacunku, szczerości i dotrzymywaniu słowa. Nie można przy tym próbować udawać ich kumpla – uczniowie błyskawicznie przejrzą takie próby przypodobania się, zatem zachowanie pewnego dystansu jest niezbędne – wyjaśnia zgierski pedagog. – Jednak z drugiej strony wydaje mi się, że nie powinno się uważać za wszechwiedzącego profesora, który łaskawie dzieli się ułamkiem swej wiedzy.
Jednak nie tylko wspieranie, nauka i odpytywanie są szkolną codziennością. Od młodych ludzi też można się czegoś nauczyć.
– Mam dużo cierpliwości i w połączeniu z poczuciem humoru – czasami nawet udaje mi się rozbawić uczniów – sprawia to, że najczęściej jestem w stanie rozbroić tykającą w klasie bombę, zanim dojdzie do wybuchu – przyznaje pan Robert. – Ale jedna z najważniejszych cech dobrego nauczyciela to bycie sprawiedliwym w stosunku do uczniów. I moment, kiedy tej sprawiedliwości u mnie zabrakło, był dla mnie niezwykle istotną lekcją.
By byli dobrymi ludźmi
I to, co w tej naszej rozmowie jest chyba najbardziej wzruszające i chwytające za serce – to lekcja tego, co pan Robert sam stara się robić (choć, jak przyznaje, nie zawsze się to udaje): po prostu bycia dobrym człowiekiem. Nauczyciel od razu wskazuje, że bardzo wielu uczniów to naprawdę mądre dzieciaki i mnóstwa rzeczy można się od nich nauczyć lub dowiedzieć.
– Nierzadko moje dzieciaki to osoby przewyższające mnie inteligencją. Mam tylko tę przewagę nad nimi, że mam znacznie więcej doświadczenia życiowego niż oni. Ale za to oni są o wiele bardziej życiowo odważni niż moje pokolenie w ich wieku. Umieją otwarcie wyrażać swoje zdanie, przełamywać konwenanse, podążać za marzeniami. To jest dla mnie nieustające źródło inspiracji i doskonały powód, aby za szybko „nie zdziadzieć” – mówi z uśmiechem.
Tak naprawdę dzisiejsi nastolatkowie nie szukają w szkole encyklopedii – szukają kogoś, kto autentycznie zainteresuje się ich światem i problemami. Chcą przewodnika, który nie zbagatelizuje ich rozterek, a w kryzysowej sytuacji pomoże im w nich samych poszukać odpowiedzi na fundamentalne pytanie: „i co teraz?”. Robert Adamczewski wychodzi im naprzeciw. Świadomie nie zasłania się murem z książek i suchej wiedzy.
Doskonale widzi, że największą bolączką młodych ludzi jest brak obecności bliskich osób i brak prawdziwego wsparcia. W świecie pełnym bodźców nauczyciel musi być obecny i świadomy – tylko wtedy młodzi ludzie poczują się bezpiecznie i będą chcieli się rozwijać.
Nauczyciel czyli kto?
Dlaczego w ogóle zdecydował się na ten zawód?
– Zawsze lubiłem dzielić się wiedzą z innymi. Dodatkowo pomogło to, że miałem dobry kontakt z młodymi ludźmi. Dlatego doszedłem do wniosku, że dobrze byłoby postarać się nauczyć dzieciaki czegoś, na czym się znam, a co jest niezbędne w naszym świecie, czyli języka angielskiego – opowiada. I dodaje: – Aby zdecydować się na taki zawód, trzeba czuć w sobie choć trochę chęci do zmieniania tego świata na lepsze poprzez przekazywanie wiedzy i wychowywanie dzieci i młodzieży. A przede wszystkim trzeba po prostu lubić tych młodych ludzi, z którymi mam kontakt każdego dnia.
Co ciekawe, ten otwarty i energiczny pedagog przyznaje, że zawsze był introwertykiem.
– Nauczanie bardzo otworzyło mnie na drugiego człowieka i pomogło pozbyć się nieśmiałości. Gdy każdego dnia patrzą na ciebie dziesiątki par oczu, to nie ma wyjścia – trzeba przezwyciężyć swoje obawy i po prostu się otworzyć – podsumowuje.
Nic nie zastąpi człowieka
Kim jest nauczyciel dzisiaj, w obliczu nowoczesnych technologii i sztucznej inteligencji, gdy każdą informację można znaleźć w kilka sekund? Robert Adamczewski nie ma wątpliwości, że technologia nie zastąpi człowieka.
– Cały czas niezbędne są osoby, które wskażą młodym ludziom kierunek, pomogą poznawać rzeczywistość – zwłaszcza tę, która czeka na nich w dorosłym życiu – i znajdować sens w tym wszystkim. Sucha wiedza byłaby niczym bez odpowiednich narzędzi pozwalających z niej skorzystać. Rodzice nie zawsze mają czas, chęć albo umiejętności, aby wskazywać dzieciom odpowiednie wzorce zachowani i zasady rządzące światem. Nauczyciel ma pomagać rodzicom wychować ich dzieci na dobrych ludzi – mówi.
Ile zatem musiał przejść kroków, by złapać tak wyjątkowy kontakt z młodymi ludźmi? – Nawiązując do mojego projektu „10 000 kroków z Trauguttem”, który zachęca uczniów mojej szkoły – ale także ich rodziców, absolwentów i innych nauczycieli – do bycia aktywnym: co najmniej 10 tysięcy każdego dnia – podsumowuje Robert Adamczewski. – Ale ile by tych kroków nie było, to i tak zawsze będzie dopiero początek drogi – dodaje. (as)
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
Jeśli w swoich szkołach i przedszkolach mają Państwo takich nauczycieli, którzy potrafią młodych ludzi zainteresować danym przedmiotem, dostrzec i rozwinąć ich talenty, prosimy zgłaszać to do nas na adres e-mail:
rzecznik@kuratorium.lodz.pl lub askopinska@kuratorium.lodz.pl

